O jednolitym rynku w Warszawie

eb

Unijny rynek to rynek, z którego powinniśmy gospodarczo czerpać ogromne korzyści, a do końca tych możliwości nie wykorzystujemy – mówiła komisarz Elżbieta Bieńkowska podczas Forum Jednolitego Rynku w Warszawie, zorganizowanym przez Ministerstwo Rozwoju we współpracy z Komisją Europejską. Podczas dyskusji panelowych omawiano wyzwania związane z prowadzeniem transgranicznej działalności gospodarczej na rynku wewnętrznym UE.

31 marca br. w Warszawie odbyła się kolejna, szósta edycja Forum Jednolitego Rynku – SIMFO 2017. Gospodarzem spotkania, którego motto przewodnie brzmiało „JEDNOLITY RYNEK: rosnąca biurokracja czy wciąż wartość dodana?” był Mateusz Morawiecki, wiceprezes Rady Ministrów, minister Rozwoju i Finansów. Gościem honorowym forum była Elżbieta Bieńkowska, komisarz ds. Rynku Wewnętrznego, Przemysłu, Przedsiębiorczości i MŚP, a gościem specjalnym Jacek Czachor, mistrz rajdowy.

- Wspólny rynek w UE nie działa do końca tak, jak powinien – oceniła w piątek w Warszawie Bieńkowska. Zauważyła, że widać to szczególnie po 13 latach członkostwa tzw. nowych krajów UE.

Komisarz stwierdziła, że dużo lepiej jest w kwestii korzyści, które wynikają ze zniesienia granic gospodarczych w Europie dla swobody przepływu towarów. Podkreślała, że przede wszystkim chodzi o to, aby wszelkie usługi można było wykonywać w innych krajach Unii Europejskiej, bez napotykania na bariery protekcjonistyczne. Bieńkowska przypomniała, że w ogłoszonej kilka dni temu Deklaracji Rzymskiej to właśnie protekcjonizm został przedstawiony jako jedno z największych zagrożeń dla przyszłości wspólnej Europy.

- Unijny rynek to rynek, z którego powinniśmy gospodarczo czerpać ogromne korzyści, a do końca tych możliwości nie wykorzystujemy – dodała. Wyraźnie zaznaczyła, że nawet po opuszczeniu UE przez Wielką Brytanię na wspólnym unijnym rynku pozostanie 440 milionów konsumentów, więc nadal pozostanie on największym tego typu rynkiem na świecie.

Elżbieta Bieńkowska wyraziła żal z powodu decyzji Brytyjczyków o wyjściu z Unii Europejskiej mówiąc, że Wielka Brytania, poza Polską i kilkoma innymi krajami była tym krajem, który najbardziej popierało rozwiązania przedstawiane przez nią i przez Komisję Europejską w celu minimalizowania granic ekonomicznych.

Odpowiadając na pytania dotyczące kosztów, jakie Wielka Brytania będzie zmuszona ponieść za dostęp do jednolitego rynku UE, zastrzegając, że jest zbyt wcześnie na prognozy, jednocześnie dała do zrozumienia, że "będzie to bolesny proces dla Zjednoczonego Królestwa", ponieważ wielkość rynków UE i Wielkiej Brytanii jest nieporównywalna:

- Dla obu stron to nie będzie przyjemne doświadczenie, ale dla Wielkiej Brytanii to będzie bardziej bolesny proces niż dla Unii Europejskiej, o ile wszystkie kraje członkowskie będą mówiły jednym głosem (…). Na pewno koszty dla Wielkiej Brytanii będą o wiele poważniejsze niż (…) słyszeliśmy w kłamstwach w kampanii przedreferendalnej – powiedziała.

Bieńkowska zaznaczyła też, że nasza część Europy powinna być traktowana, jako istotna część Europy, a wszystkie firmy Europy Wschodniej powinny być traktowane jak cała reszta firm w tzw. starej Europie.

Wicepremier Morawiecki zgodził się z komisarz Bieńkowską, co do tego, że swoboda przepływu usług w UE nie jest realizowana tak, jak by wszyscy chcieli.

- Mamy do czynienia z szeregiem różnych ograniczeń. Nie chcielibyśmy, żeby to poszło w kierunku spirali protekcjonistycznej. Uważamy, że lepiej jest rozmawiać i wypracowywać kompromis, również we współpracy z Komisją Europejską i na forum Rady UE – powiedział Morawiecki.

Jako przykłady takich ograniczeń podał wymagania stawiane przez Francję zagranicznym firmom świadczącym usługi dotyczące znajomości języka francuskiego, przepisy dotyczące płacy minimalnej w Niemczech czy dyrektywę o pracownikach delegowanych. Wiceminister zauważył, że ograniczenia nie prowadzą do niczego dobrego: praca kierowcy zatrudnionego w firmie przewozowej, który jeździ na Zachód Europy, może być 3 razy droższa niż kierowcy, który wykonując tę samą pracę jedzie na Wschód.

Minister rozwoju i finansów wyraził także swoje zaniepokojenie wizją Europy kilku prędkości:

- Żeby nie było Europy dwóch prędkości, trzech prędkości; żeby była Europa jednej prędkości, która integruje się w najlepszym interesie wszystkich obywateli, w tym również w interesie obywateli, którzy (…) zarabiają przecież 2-3 razy mniej, niż ci w bogatych krajach europejskich – dodał.

Morawiecki podkreślił, że Zachód miał lepsze warunki do rozwoju i dlatego tam powstałe wielkie firmy świetnie sobie radzą, a wychodząca z komunizmu Polska nie miała takich firm lub zostały one sprywatyzowane. Według niego, przewagą Polski są natomiast elastyczne, pracowite oraz godne sukcesu małe i średnie przedsiębiorstwa, które niestety napotykają na coraz więcej barier. Komisja Europejska stara się je pokonywać, ale nadal widoczny jest opór państw, które w ten sposób bronią swoich sektorów i rynków.

email

Comments are closed.

Powered by WordPress | Deadline Theme : An AWESEM design.